Autobiografia

  • by

Byłem pogodnym dzieckiem
W komunistycznych czasach
Lubiłem wszystkich wokół
Lubiła mnie też klasa

Mój pierwszy własny zespół
To był ten wyrównawczy
Byłem w pisaniu słaby
straszne głoski, sylaby

W głowie kawał śmietnika

Robi matematyka

Tak samo jak i chemia
Była nie do zniesienia

W siódmej już klasie chyba
I Gęba mi się śmieje
Bo Razem z kumplem z klasy
Zostaje didżejem

To były piękne czasy
Gdy Cała muza z kaset
Przewijanie ołówkiem
Bawienie ludzi słówkiem

Pierwsze kolorofony
I ostre stroboskopy
Waliły ludziom w oczy
Gdy tłum się w sali tłoczył

Pierwsze me wolne tańce
Gdy pogo kuksańce
Wspólne razem śpiewanie
Nadwyrężone krtanie

Skończyłem Podstawówkę
Nadszedł czas na technikum 

Z czasem się przekonałem
Że to już nie był pikuś

Pierwsze pały w dziennikach
Elektro-technika
Była jak dziwne czary
Me nocne koszmary.

Problemy z niemieckiego
Nic nie wiedziałem z niego
I Zamiast wkuwać słówka 

To grałem w koszykówkę

Studia to inna bajka 

Biologia na mych barkach 

Ciążyła mi ogromnie 

Myślałem że już po mnie

Dalej było już z górki
Dominowały czwórki 

Bawiłem się w Djkę 

Imprezy były wielkie

W soboty aula pełna 

Euforia zupełna 

Pink Floyd Haddway czy Modjo 

To było istne Miodzio

Mógłbym tak jeszcze długo 

Opowieść swoją sączyć 

Ale to nie jest przecież 

Bohemian Rhapsody

I nagle po czterdziestce 

Przeterminowany jestem 

Dlatego do Was trafia 

Moja autobiografia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *